Oglądałem właśnie jakiś program w telewizji, pokazywali tam kopalnie złota gdzieś na Filipinach. Było to jakieś takie wzgórze pełne prowizorycznych zabudowań.
Ludzie w tej osadzie budzili się każdego ranka by iść do pracy z nadzieją by to właśnie dziś natrafić na żyłę złota…
Od czasu do czasu, komuś się udawało coś bardziej wartościowego znaleźć. Wtedy najczęściej dla tego szczęśliwca, kończyło się na oddawaniu długów i kupieniu kilku drobiazgów do domu.
Fascynaci niezależności finansowej (modny ostatnio termin za sprawą Roberta Kyiosakiego), zapewne powiedzieliby, że człowiek ten stał się niewolnikiem w wyścigu szczurów… pracuje, pracuje i nie wie jak się z tego uwolnić. Pewnie mają rację.
Porównałem sobie tą sytuację do działania w programach partnerskich. Tu też przecież Czytaj Dalej »







